Selenoplexia powraca z „Beneath the Lunar Tyrant”
Amerykańska Selenoplexia wraca z drugim albumem „Beneath the Lunar Tyrant”, który ukazał się 9 października 2026 roku. Zespół działający od 2021 roku konsekwentnie miesza deathmetalową brutalność z blackmetalowym mrokiem, doomowym ciężarem, sludge’owym brudem i progresywnymi ambicjami. Tym razem jednak nie chodzi wyłącznie o kolejną porcję ekstremalnego grania. Selenoplexia zabiera słuchacza do fantastycznego świata, w którym mitologia, religijne konflikty i walka o władzę splatają się w rozbudowaną, muzyczną opowieść.
„Beneath the Lunar Tyrant” to 37 minut materiału podzielonego na prolog i pięć rozdziałów. Historia koncentruje się wokół młodego bohatera uwikłanego w konflikt z czarnoksiężnikiem Uldorem. Na jego drodze pojawiają się starożytne ludy, półbogowie, święte wojny i ścierające się siły wiary oraz władzy. Muzyka podąża za fabułą, przechodząc od rozległych, atmosferycznych fragmentów przez dysonansowe napięcia aż po gwałtowne eksplozje agresji. To bardziej metalowa epopeja niż zwykły zestaw utworów, z powracającymi motywami i kompozycjami rozwijającymi się niczym kolejne sceny mrocznego widowiska.
Materiał zarejestrowano pod okiem Colina Marstona w górach Pocono. W porównaniu z debiutanckim „Exalt and Despair” z 2023 roku nowe wydawnictwo mocniej eksponuje progresywne struktury, rozbudowaną atmosferę i narracyjny charakter kompozycji. Nie oznacza to jednak rezygnacji z ekstremy. Gitarzysta Daniel, perkusista Jonathan, basista Sawyer i wokalistka Courtney nadal operują kontrastami pomiędzy przytłaczającym ciężarem a przestrzenią, w której niepokój narasta powoli, zanim wszystko ponownie runie w przepaść.
Selenoplexia ma już za sobą intensywną działalność koncertową w Chicago i na amerykańskim Środkowym Zachodzie, gdzie dzieliła scenę m.in. z Goatwhore, Maul, Morta Skuld, Deterioration i Escuela Grind. Po debiutanckiej EP-ce z 2022 roku oraz dobrze przyjętym „Exalt and Despair” formacja wyraźnie rozwija swoje kompozytorskie ambicje. „Beneath the Lunar Tyrant” prowadzi ten kierunek dalej, w stronę muzyki bardziej wielowarstwowej, teatralnej i nieprzewidywalnej, w której każdy kolejny rozdział może przynieść zarówno chwilę złowrogiej ciszy, jak i bezlitosny atak dźwięku.