Nowy EP od Rane Rautiainen & Paha Kaksonen
Jeśli ktoś tęskni za rockiem, który brzmi jak rozgrzany silnik i zakurzone gitary w małej sali prób, to Rane Rautiainen & Paha Kaksonen właśnie dostarczyli idealny materiał. Ich nowe pięcioutworowe wydawnictwo „Ilman pimeyttä valo ei ole mitään” to deklaracja wojny wygładzonej produkcji i muzycznej grzeczności. Pięć kawałków, zero kompromisów – czysty fiński ogień.
Od pierwszych sekund Spiritus Fortis słychać, że to ekipa, która żyje rockiem od dekad. Brudne riffy, groove napędzany rytmem, wokal Rautiaista jak żyletka i solówki, które pachną benzyną i nocną autostradą. To zespół, który świadomie ignoruje trendy i wraca do źródeł gatunku – grania surowego, emocjonalnego i opartego na instynkcie.
Trzon materiału współtworzy Antti „DeeAa” Heikkinen, odpowiedzialny za melodie i teksty w czterech pierwszych utworach. Jego styl dodaje EP-ce wyrazistości, ale bez rozmiękczania ciężaru. Finałowy numer, Pieni kuolema, napisany przez Otto J, wieńczy całość iskrzącym, hedonistycznym uderzeniem.
Za wszystkim stoi skład, który zna swoje rzemiosło na wylot: Rane na wokalu, Otto J i Hässi na gitarach, Pectus na basie i T. Müller na perkusji. To pięć charakterów, pięć głosów i jedna idea – rock ma brzmieć jak życie. Głośno, bez filtra i bez strachu.
Dla fanów fińskiej sceny to także kawał historii. Rautiainen, dawny frontman Rajuilma, wnosi do zespołu tę samą dzikość, którą siał w latach 80. Paha Kaksonen z kolei działa od 2004 roku, a ich wspólna współpraca od 2016 roku przerodziła się w pełnoprawny hard rockowy tandem.
Nowe EP to 20 minut muzyki, która nie próbuje się podobać – ona po prostu istnieje, bo musi. I dlatego działa.