Lulu Suicide otwiera nową erę singlami „Werewolf” i „Bye”
Lulu Suicide miało być tylko awatarem – fantomową wersją zespołu uwięzioną w grze „Crime Scene Cleaner” od polskiego President Studio. W tym świecie gracz sprząta miejsca zbrodni, a w tle wybrzmiewało m.in. „Hi, I Am Ready to Die”. Tyle że historia wymknęła się spod kontroli: sama gra sprzedała się w ponad milionie egzemplarzy, a piosenka, której tytuł stał się też nazwą albumu, przekroczyła milion odsłuchań na Spotify. Fani z całego świata, streamujący rozgrywkę i jarający się muzyką, wypchnęli trio zza „szklanego ekranu” na prawdziwą scenę.
Mózgiem operacji jest Bobek Bobkowski – znany z koncertów z Coals i współprac, m.in. z Bedoesem (gitarowe solo w „Kamień z serca”), więc live od początku miał być dopięty. I był: Lulu Suicide zaliczyli udane koncerty m.in. na Next Feście i Shoefest 2025, a ich brzmienie działa jak zderzenie talentu do melodii w duchu Alanis Morissette czy Dolores O’Riordan z shoegazową maszyną napędzaną riffami. Do tego dochodzi unikalny wokal Mai, przywodzący na myśl czołówki japońskich kreskówek – efekt to jedna z najświeższych gitarowych „fabryk refrenów”, która przestała być wyłącznie ciekawostką z gry.
Teraz projekt ponownie ląduje na ziemi przy okazji premiery drugiej części „Crime Scene Cleaner”, pokazując bardziej piosenkowe oblicze bez utraty rockowej duszy. „Werewolf” otwiera kampanię albumową jako pierwszy singiel: refren wchodzi natychmiast, prosty i mocny, a teledysk utrzymany jest w nocnej, lekko surrealistycznej estetyce z motywem pełni i transformacji. Utwór trafi też do gry jako „ukryta kaseta”, której gracze będą mogli słuchać podczas kolejnych questów.
Drugim biegunem jest „Bye” – poruszająca ballada, która łączy intymność akustycznych brzmień z emocjonalną surowością Lulu. To piosenka o pożegnaniu dojrzewającym w ciszy, o momencie, gdy głos drży, ale wciąż ma siłę powiedzieć ostatnie słowo. Jej filmowy, narastający charakter sprawił, że została wybrana do trailera „Crime Scene Cleaner Act 2”, podkreślając klimat produkcji i pokazując, że Lulu Suicide potrafi uderzyć nie tylko refrenem, ale też czystą, nieprzyjemnie prawdziwą emocją.