Perpetual wchodzi w 2026 z „Meadows & Mires”
Pomorski Perpetual otwiera nowy rozdział singlem „Meadows & Mires” – pierwszym świeżym materiałem przed nadchodzącym debiutanckim albumem. Po dekadzie działalności i dwóch EP-kach zespół, tworzony m.in. przez muzyków związanych z Pandemic Outbreak i Three Eyes of the Void, jasno sygnalizuje, że 2026 ma być dla nich rokiem przełomowym: startem „na nowo” i jednocześnie drogą do pierwszego longplaya.
„Meadows & Mires” jest tu deklaracją intencji, nie grzeczną zapowiedzią. To utwór surowy i bezkompromisowy, pokazujący Perpetual w najbardziej ciężkiej, skupionej odsłonie. Muzycznie znów spotykają się dwie siły: thrashowa tradycja i współczesny hardcore’owy impuls. Ten numer zdążył już okrzepnąć na scenie, bo jest stałym elementem koncertów – a takie utwory zwykle mówią prawdę najszybciej, bez studyjnych filtrów.
Tekstowo robi się jeszcze ciemniej. „Meadows & Mires” kręci się wokół zakopanej prawdy – i zakopanych zwłok. Tytuł przywołuje miejsce zesłania, mało metaforyczne wysypisko sekretów, przewinień i ciał, gdzie winy mają zniknąć razem z dowodami. Tyle że utwór opowiada o nieuchronności: im mocniej próbujesz się ukryć, tym większa szansa, że szkielety wypadną z szafy, a jeśli nie – to po prostu wyjdą z ziemi. W tle pojawia się historia ukrytego cmentarza, ciągnącego się przez dziesięciolecia, pełnego niewinnych ofiar fatalnych decyzji i tragicznych zbiegów okoliczności.
To brzmienie zakorzenione w metalu, ale naostrzone współczesną agresją – i jeśli ten singiel ma być wizytówką drogi do debiutu, to Perpetual zapowiada materiał cięższy, mroczniejszy i mniej skłonny do kompromisów niż kiedykolwiek wcześniej.