Serpent Gates odsłania „The Veil of Darkness”
Finlandia ma kolejną młodą nazwę, która nie udaje nowoczesności na siłę. Serpent Gates wchodzi na scenę jako bezczelnie pewny siebie chorąży tradycyjnego heavy metalu i od razu celuje w pełny album. Debiut „The Veil of Darkness” ma ukazać się 20 lutego, ale jego historia zaczęła się dużo wcześniej – w dziecięcych marzeniach Juho Hakalaxa, który jako dzieciak chciał mieć „swoją płytę”. Dziś to marzenie wraca nie jako sentymentalna ciekawostka, tylko jako efekt lat pracy prowadzonej konsekwentnie i bez kompromisów.
Materiał wyrasta z fińskiego, „centralnego” zaplecza metalowego rzemiosła: słychać, że to granie robione przez ludzi, którzy wiedzą, co działa w klasycznym heavy metalu, a co jest tylko ozdobą. W zespole błyszczą szczególnie perkusista Juho Hakalax i gitarzysta Tuomas Västilä, a dodatkowy ciężar nadaje obecność Antony’ego Parviainena w roli wokalisty sesyjnego – jego głos ma moc, która potrafi unieść refreny i dodać pazura ostrzejszym momentom.
Drugim singlem z płyty jest „Down the Cross” – utwór, który z miejsca ustawia klimat całości: wojna, religia i ogólna ponurość mają tu być nie dekoracją, tylko paliwem tekstów. Autor słów, Jegori Miinin, mówi wprost, że to właśnie religia i wszystko, co robi się pod jej przykrywką, jest jednym z tematów przewodnich numeru. Sam Hakalax dorzuca techniczny konkret: gdy perkusista pisze utwór, punktem wyjścia często bywa rytm, i tutaj ta metoda została popchnięta dalej niż wcześniej – agresywny beat, duży riff i wściekły wokal, a w części „C” okazja, by Parviainen pokazał, że nie jest tylko głośny, ale też naprawdę wszechstronny.