Dystymia – Klatki
„Klatki” to pięcioutworowa EP-ka Dystymii, zespołu grającego muzykę alternatywną z Mikołowa. EPka została nagrana i zmiksowana we wrześniu 2025 w Waiting Room Studio w Oświęcimiu i wydana 18 listopada 2025. Zespół sam lokuje się w estetyce alternative rocku, cold wave i post punka, co dobrze słychać w chłodnym, gitarowym klimacie całości.
Brzmieniowo „Klatki” opierają się na klasycznym składzie z dwoma gitarami, wyraźnym basem i nośnym wokalem. Instrumentalnie muzyka dopełnia się nawzajem, nie zagłuszając się, a całość sprawia wrażenie świadomej muzyki, z naciskiem na klimat i teksty, a nie techniczną popisówkę.
Najciekawsze są tutaj teksty. Utwór „Sen jak każdy inny” otwiera EP-kę koszmarem pełnym duszących ścian, wiązanych rąk i miażdżącego sufitu, który kończy się brutalnym „Pora zacząć nowy dzień” zamiast ulgi. „Dystymia” personifikuje chorobę jako cień komentujący każdy ruch i wygląd, z kontrastem między pozorną samokontrolą a wewnętrznym rozkładem. „Brak” jest z kolei portretem codziennej apatii, marszu „bez uczuć” i prób „byle jakoś iść do przodu”, co idealnie koresponduje z klinicznym znaczeniem samego terminu dystymia jako przewlekłego obniżenia nastroju.
W „M. A.” pojawia się bardziej konstruktywny ton: od zagubienia i „antycznej duszy w obcym świecie” dochodzimy do deklaracji „Mam przyjaciela, na imię mu ja”, czyli chwili pojednania z samym sobą. Finałowe „Ask yourself”, jako jedyny numer po angielsku, przynosi eskapistyczną wizję wyrwania się ponad wierzchołki drzew. To ładna klamra konceptu klatek psychicznych, które z opresyjnych struktur zmieniają się w coś, od czego można się odbić.
Produkcyjnie „Klatki” brzmią jak zwarta sesja przemyślana pod konkretny klimat. Jest to krótka forma ok. 16 minut, która działa na plus, bo nie ma wrażenia rozwlekania, a powtarzające się motywy liryczne spajają ją w całość.
„Klatki” to spójna, nastrojowa EP-ka, która łączy alt rock z zimnofalową melancholią i bardzo osobistymi tekstami o życiu w mentalnych klatkach, apatii i próbach wyjścia na powierzchnię. Nie wiem, jak ten materiał zostanie przyjęty szerzej, ale dla osób śledzących współczesną polską alternatywę i lubiących mroczniejszy klimat to wydawnictwo zdecydowanie warte odpalenia w całości.