Reversed Chakra – Rarefied
„Rarefied” Reversed Chakra to bardziej zwarty manifest niż klasyczna EP-ka: cztery utwory upchnięte w około kwadrans, a w nich pomysł na zespół, który chce grać alternatywę w wersji mrocznej i filmowej, ale bez manierycznej teatralności. Skład jest międzynarodowy (włosko-brytyjski): Justin Brett, Alice Bianconcini, Carlo Bellotti i Leo Martera – i słychać tu ambicję grania „na pełnym metrażu”, nawet jeśli czas trwania jest krótki.
Najgłośniejszym punktem programu jest cover „The Wild Boys” Duran Duran. To nie jest odklejona przeróbka na siłę ani ironiczny mrug. Raczej wzięcie dobrze znanego refrenu i przepuszczenie go przez ciemniejszy filtr – mniej neonów, więcej półcienia, bardziej gęsta atmosfera. W tej wersji liczy się napięcie i puls, a nie popowy błysk. Wokal Bretta prowadzi całość w stronę chłodnej emocjonalności: jest w tym i zadzior, i miękkość, jakby zespół celowo balansował między atrakcyjnością melodii a lekkim dyskomfortem.
Własne utwory – „Game of Chess”, „Dust” i „All The Way Down” – układają się w spójną opowieść o kontrastach: piękno obok rozkładu, pożądanie obok poczucia zagrożenia. „Game of Chess” działa jak wizytówka: motoryka, wyczucie melodii i refren, który ma siłę „singlową”, ale nie rozsadza klimatu. „Dust” zwalnia i pogłębia melancholię, bardziej unosi się na przestrzeni gitar i pogłosów, a „All The Way Down” domyka całość najbardziej hymnicznie – tak, żeby po ostatnim dźwięku zostało wrażenie, że to dopiero wstęp, a nie zamknięty rozdział.
Dużo robi tu strona techniczna. Produkcja i miks Johna Fryera oraz mastering Alana Douches’a przekładają się na brzmienie gęste, ciemne, ale czytelne: warstwy się nie zlewają, bas ma ciężar, a gitary potrafią być jednocześnie ostre i „powietrzne”. To ważne, bo taki materiał łatwo byłoby utopić w mroku – tu mrok jest kontrolowany, precyzyjnie ustawiony.
Jeśli szukać punktów odniesienia, to bliżej temu do chłodnej alternatywy spod znaku Interpol, Editors czy Placebo niż do metalowej agresji. Kiedy wchodzą większe pogłosy i przestrzeń, pojawiają się skojarzenia z bardziej eteryczną stroną post-rocka, ale Reversed Chakra zwykle szybko wraca do konkretu: rytmu, refrenu, napięcia.
„Rarefied” wygrywa tym, że jest krótkie, ale kompletne – nie brzmi jak zbiór luźnych singli, tylko jak przemyślany zestaw czterech kadrów. To EP-ka dla osób, które lubią, kiedy melodia idzie w parze z cieniem, a „alternatywa” nie oznacza ani grzeczności, ani hałasu dla samego hałasu.