Co nieco o thrash metalu

Prekursorzy thrashu w Polsce

Sprawcami thrash’owego zamętu nad Wisłą okazali się być Alastor i KAT ( Zespół został założony na przełomie roku 1979 i 1980. 1986 – Metal & Hell, 1987 – 666, najsłynniejszy album grupy z lat 80 – tych – Oddech Wymarłych Światów, 1988. )

Kat, postrzegany jako zespół satanistyczny, posiadający wyraźne inklinacje black’owe, przesiąknięte okultyzmem i satanizmem, był w niewielkim stopniu obecny w mediach, choć pozostawał zespołem rozpoznawalnym i cenionym przez fanów gatunku. Niektóre media i partie polityczne atakowały zespół, zarzucając mu promowanie satanizmu i łamanie prawa ). Z czasem ewoluował od tendencji black metalowych, poprzez NWOBHM do brutalnego thrash metalu zarówno w warstwie muzycznej jak i lirycznej (podobnie zresztą jak grupa Turbo).

Inne polskie grupy zajmujące się thrash’ em to m. in. Acid Drinkers, Quo Vadis, Geisha Goner, Wolf Spider, Hunter (A także – The No-Mads, Confident, Slaughter, Desecrator, Soulstice Curse Ritual, Prosector, Thrasher, Genesis of Aggression, Slashing Death). Należy wspomnieć że w tym czasie, tzn. w drugiej połowie lat 80 – tych podobnie jak po drugiej stronie Atlantyku i w Europie Zachodniej także w Polsce zaczął się rozwijać death metal – bezsprzecznie uznaje się, iż wywodzi się on z thrash metalu, który ulegał na początku lat 80. zmianom, m. in. w wyniku wpływów hard core’u. Do grona najważniejszych prekursorów tego gatunku często zalicza się Possesed – ich płyta Seven Churches często uważana jest za pierwszą wybitną płytę death metalową.

Thrash metal a inne gatunki

Tak jak kolorowy hard rock nie do końca odnajdywał się w towarzystwie surowego klasycznego metalu z lat 70 – tych, tak i thrash metal kpił sobie do woli z kapel spod znaku pomalowanych paznokci, szminek i najeżonych włosów. Mowa oczywiście o „pudel metalu”, określanym w bardziej dyplomatyczny sposób pop metalem – inne „fachowe” nazwy to „big hair metal” czy też tzw. „rock stadionowy” ( np. Europe, Poison – zespoły w historii rocka kojarzące się bardziej z zadymionymi pubami Los Angeles i z karykaturalnym, przerysowanym satanizmem). Grupy spod tego znaku lubowały się w liryce miłosnej i alkoholowej (Wykorzystywanej także przez tego typu kapele „speedowe” jak Motorhead).

Thrash był od tego typu tematów z reguły daleki, podejmując wątki mniej przyziemne takie jak śmierć, nienawiść, społeczna nietolerancja, szowinizm a także satanizm. Stworzony w utworze The Rolling Stones Sympathy For The Devil model diabła po raz pierwszy objawił się światu pod koniec lat 60 – tych. Zmodyfikowany przez takich twórców jak Black Sabbath, w pierwszej połowie lat 80 – tych wbił się w thrash metalowy krajobraz przede wszystkim dzięki takim twórcom jak Venom czy Celtic Frost.

Ideologia gatunku

Thrash od zawsze miał przynajmniej dwa oblicza ideologiczne – „świecką” i „metafizyczną” (satanistyczną), które z czasem rozmieniały się na inne podgatunki. Ta świecka, to thrash podejmujący się tematów przeważnie społecznych, takich jak wolność jednostki (np. Anthrax, Megadeth, Flotsam & Jetsam), niesprawiedliwość, bunt, zbrodnia – Overkill – The Years Of Decay (1989) tej grupy to już klasyka thrashu, Sacred Reich – w szczególności The American Way z 1990 jest cennym wydawnictwem, Death Angel –Act III z 1990– jedna z najlepszych płyt thrashu i metalu w ogóle, Sepultura – Beneath The Remains z 1989, manipulacja (np. Metallica – na Master Of Puppets i …And Justice For All, Testament, Destruction), szeroko pojęta religia (Megadeth, Dave Mustaine: „Religia która buduje uprzedzenia jest grzechem sama w sobie (…) niektórzy starają ukryć swoje własne grzechy mówiąc, że jedna religia jest lepsza niż inna, a to jest bluźnierstwo (…) powinni pogadać ze swoim bogiem, ponieważ jestem pewny, że on powiedziałby im co o tym myśli.”), wojna, apokalipsa, masowa zagłada ludzkości (np. Slayer, Metal Church, Nuclear Assault (Survive – 1988), Sodom (szczególnie na albumach – Persecution Mania – 1987 i Agent Orange – 1989).

Oddajmy głos Tomaszowi (zanim Agent Orange zaczął dobrze się sprzedawać, pracował w kopalni): „Wojna i związane z nią zagadnienia, które opisujemy w naszych tekstach są znakiem firmowym SODOM, czymś z czym utożsamiają nas ludzie. Chciałbym jednak dobitnie podkreślić, że SODOM jest zespołem antywojennym!”. Powstawały także “poezje” komplementujące urokliwość rockowego stylu życia, siłę, agresję i hedonistyczne podejście do własnego istnienia (patrz – niektóre teksty Metallici z Kill’em All, 1983). Gary Holt z Exodus definiuje podejście swojego zespołu do powyższych zagadnień za pośrednictwem ostatniej produkcji :„Tempo of the Damned to nie tylko etykieta muzyki, te słowa są definicją naszego stylu życia, sposobu myślenia… wiesz: dziwki, konserwy, thrash metal bez przerwy – Exodus!”. Ujmujące.

Jest też ta druga strona, jednoznacznie zdradzająca tendencje satanistyczne. Wśród wielu zespołów thrash metalowych szczególnie zainspirowanych sztuką Celtic Frost i Venom poczęły dominować, wcześniej już wspominane, elementy „demonizowania” stylu lirycznego, co doskonale korespondowało z muzyką (która stawała się bardziej diaboliczna i kipiała od agresji). Taki styl był też reprezentatywny dla pierwszych produkcji Sodom – Albumy In The Sign Of Evil czy Obsessed By Cruelty bazowały na mrocznych, bluźnierczych tekstach. Tom Angelripper: „Cieszę się że tamte płyty stały się inspiracją dla wielu młodych zespołów (…) Wraz z „Persecution Mania” dla SODOM nastały inne czasy, poruszyłem w tekstach nowy temat (…) Tematyka pierwszych dwóch płyt wynikała z mojej fascynacji książkami Crowley`a. Dziś jednak wydają mi się dosyć nijakie (…) Ciągłe myślenie o śmierci uczyniło mnie chorym i zauważyłem, że przestałem się rozwijać. Wiele black metalowych zespołów tworzonych jest przez fanatycznych, głupich ludzi. Często idzie za tym gówniana muzyka i śmieszny image. Teksty są ważne, zbyt ważne by poświęcać je jakimś gównianym tematom”.

W lirykach i muzyce Tankard, który poza deifikacją napojów wyskokowych lubował się w kronikarstwie i podaniach horrorystycznych, pozostawiając jedna miejsce na luźniejszy klimat – Gerre z Tankard : „Nasze drugie demo nazwaliśmy w 1985 roku Alcoholic Metal. Od tamtej pory mamy taki wizerunek. Więc przede wszystkim Tankard jest w istocie zespołem dla zabawy, nie traktujemy siebie zbyt poważnie i właśnie to zawsze znajdziesz w naszych tekstach!!!”, Mercyful Fate (Melissa – 1983, Don’t break the oath – 1984 ), Kreator ( np. Pleasure To Kill, Flag Of Hate) czy Slayer, zaczęły pojawiać się elementy, które w późniejszym okresie miały być reprezentatywne dla death metalu. Wielu uważa iż właśnie Slayer jest jednym z twórców tego nurtu (przede wszystkim za sprawą albumu Reign In Blood, 1986). Praktycznie każda kapela death metalowa przyznaje się do fascynacji muzyką tego bandu (warto w tym miejscu zaznaczyć iż sam Slayer został zrodzony po części przez punk rock ( debiut Show No Mercy doskonale to ukazuje) któremu muzycy wiele lat później oddali hołd na „coverowej” płycie Undisputed Attitude (1996). Kerry King : „Po wydaniu Show No Mercy zostaliśmy uznani za wrogów publicznych nr 1 w Ameryce” ( także przy okazji ukazania się „Reign In Blood” Slayer miał niemałe kłopoty, przede wszystkim za sprawą słynnego kawałka „Anglel Of Death” traktującym o oświęcimskim zbrodniarzu, dr Josefie Mengele. Przykładowo w muzyce Kinga i spółki już na Hell Awaits z 1985 r pojawiło się bardzo zniekształcone i ultra ciężkie brzmienie gitar (także basu) raczej w niskich rejestrach, szybkie tempo i blast.

Warstwa tekstowa

Do tego dochodzi problematyka tekstów w thrashu – degeneracja człowieczeństwa, skażenie środowiska, okaleczenia, dewiacje seksualne, morderstwa, śmierć – w ostatnim z tych przypadków meritum utworów dość często utrzymane było w stylistyce wczesnego gore (główny „styl liryczny” klasycznego i technicznego death metalu reprezentowany przez m. in. : Cannibal Corpse, Six Feet Under, Broken Hope, Death, Immolation, Cadaver itp. – nekrofilia, masowe rzezie, itp.).

Były perkusista Slayer, Paul Bostaph, odpierał zarzuty tych którzy posądzali grupę o namawianie do czynienia zła : „Niektórzy ludzie nie mogą pojąć, że to właśnie sztuka, a nie jakaś agitacja, nakłanianie do czynienia zła. I moje podejście jest takie – jeśli rodzic widzi, że jego dziesięcio – czy piętnastoletnie dziecko przynosi płytę z ostrzegawczą nalepką, powinien tego posłuchać i jeśli uzna, że są tam faktycznie jakieś niebezpieczne treści, powinien porozmawiać z dzieckiem i spróbować wytłumaczyć mu, co z jego punktu widzenia jest złe. Jak on to pojmuje. A to jest rock…”. Hannemann dodaje : „Na całym świecie jest pełno zespołów, które w swoich tekstach opisują drastyczne sceny. Nieważne, czy są to sytuacje autentyczne czy wymyślone. I czy to oznacza, że te wszystkie dzieciaki, które to łykną, ubiorą się na czarno, kupią broń i pójdą zabijać ludzi? To jest śmieszne.

Są też grupy, które od tendencji satanistycznych i im pokrewnych są raczej dalekie – Gary z Exodus: „Odpowiedni dystans do świata jest niezmiernie ważny (…) mnie interesuje tylko muzyka, nie podniecam się latającymi pentagramami, ani innymi ozdobnikami charakterystycznymi dla metalowych okładek… EXODUS to pełen humoru zespół, choć muzyka jest absolutnie poważna”. Z kolei Lars Ulrich z Metallici w jednym z wywiadów stwierdził: „Satanizm to największy bzdet jaki kiedykolwiek pojawił się w przemyśle muzycznym i samym metalu”.

Początek death metalu

W drugiej połowie lat 80 – tych powstał death metal, który przejął na swoje barki cały bagaż muzycznych emocji wytworzonych wcześniej przez swojego poprzednika. A co z samą sceną thrash’ową? Ma się całkiem nieźle, biorąc pod uwagę fakt, iż co jakiś czas pojawiają się albumy które stale go odświeżają zachowując przy tym jego rdzenny styl (Tempo of the Damned – Exodus, Schizo Deluxe – Annihilator), bądź też dzięki tym zespołom, które w umiejętny sposób łączą thrash z pozostałym metalowym asortymentem, jak black/death czy heavy (np. Children of Bodom, Blind Guardian, Nuclear Warfare, Spellbound, polski Virgin Snatch).

Jestem już starym dziadkiem i najlepiej odprężam się słuchając bohaterów z czasów mojego dorastania – Motorhead, AC/DC, czy np. Tank. Cieszy mnie jednak, że znowu pojawia się coraz więcej kapel thrash metalowych. To wspaniała, a ostatnio zdecydowanie zapomniana muzyka. Mam nadzieję, że ponownie ja spopularyzujemy” – wyznaje Tom z Sodom. Danny Lilker (Nuclear Assault) : “(…) Myślę, że wiele osób jest już zmęczonych rap-metalowym gównem ( nu metal ). To super, że thrash metal powraca”.

I choć w latach 90 – tych ów styl był systematycznie wypierany przez death, black i doom metal (często asymilując się z tymi nurtami – np. „środkowy” Paradise Lost, My Dying Bride z okresu The Angel And The Dark River ), nigdy nie stracił na swojej popularności i sile (między innymi za sprawą thrashu rozwinęła się scena hard core’owa i metal core’owa (np. Biohazard, Pro-Pain).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *