LOVER kręci „Technicolor”, czyli soundtrack do filmu, którego nie było
LOVER to autorski projekt Witolda Brylewskiego, znanego m.in. z gry w In Hell’s Duty i Sour Blood, który tym razem wychodzi poza gitarowe ramy i ustawia się na styku klasycznej elektroniki oraz muzyki filmowej. Punkt wyjścia jest prosty: syntezatory, klimat, narracja – ale całość ma ambicję większą niż zbiór luźnych numerów.
„Technicolor” jest konceptualnym albumem łączącym elektronikę z rockowym songwritingiem – pojawiają się gitara, perkusja i piosenkowe struktury, dzięki czemu retrofuturystyczne brzmienia mają nie tylko „płynąć”, ale też prowadzić. To płyta pomyślana jako spójna opowieść w dziesięciu rozdziałach, opisywana jako „soundtrack do filmu, który nigdy nie powstał” – każdy utwór ma być osobnym kadrem, sceną, fragmentem większej historii.
Inspiracje są czytelne i szerokie: od klasyków syntezatorowej szkoły (Klaus Schulze, Tangerine Dream, Kraftwerk, Jean-Michel Jarre) przez filmowe napięcie i minimalizm grozy w duchu Johna Carpentera, po bardziej współczesny rozmach kojarzony z Hansem Zimmerem. Do tego dochodzi fascynacja estetyką horroru i science fiction lat 70. i 80. oraz językiem muzyki z gier, przywołując skojarzenia z takimi światami jak Mass Effect czy Cyberpunk 2077.
W tym projekcie ważna jest też deklaracja formy: „Technicolor” ma być listem miłosnym do albumu jako całości – do słuchania od początku do końca – w kontrze do kultury krótkich, szybkich bodźców. To propozycja dla tych, którzy lubią Berlin School, ambient i muzykę filmową, ale też dla odbiorców progresywnego rocka otwartych na eksperyment, w którym nostalgia nie jest ucieczką, tylko narzędziem do budowania własnego świata.